4 czerwca 1989 po latach. Refleksje o nadziei

4 czerwca 1989 roku w Polsce skończył się komunizm. Dlaczego? Bo tak w telewizji powiedziała Joanna Szczepkowska.

Trzeba przyznać, że jak dla mnie była przekonująca. I co najgorsze – bardzo dobrze zagrała na emocjach. Ta kobieca delikatność, to wzruszenie, ten szklisty błysk w oku, jakby łzy, i ta serdeczna radość zarazem. Rola życia? I jak tu nie uwierzyć?

Ja wtedy uwierzyłam. I wierzyłam jeszcze wiele lat, choć przecież tego pamiętnego 4 czerwca miałam już prawie skończone 24 lata, a prawie w tym przypadku czyni małą różnicę, bo dokładnie urodziny miałam za 3 dni.

Te częściowo wolne wybory były dla mnie jak najpiękniejszy prezent urodzinowy. Bo czyż może być coś wspanialszego, jak nadzieja na wolną Polskę, gdy jest się jeszcze młodym i wydaje się, że wreszcie otwarły się do drzwi do nowego świata?

Nie. I ta na nadzieja i radość we mnie były. I duma. I jakiś niepokój zarazem.

Skłamałabym, pisząc teraz, że przeczuwałam, że to wszystko okaże się farsą. Nic z tego. Co do tego, że idzie lepsze i zdecydowanie inne, nie miałam wątpliwości.

A jednak jakiś bliżej nieokreślony niepokój we mnie był.

Ale wówczas, któż by się nad tym zastanawiał! W tamtym czasie radość, wzruszenie i właśnie ta NADZIEJA – przez duże N i duże wszystkie pozostałe litery – były ważniejsze. Były najważniejsze.

4 czerwca po latach

Dziś, po tych 30 latach, oczywiście widzę to inaczej. Bo wiem więcej. I jest mi smutno i żal, i czuję złość, gdy patrzę, jak ci, co wówczas „walczyli” – tak, świadomie użyłam cudzysłowu – z komuną, dziś idą z postkomunistami ramię w ramię.

Bo to nie o walkę szło, nie o odnowę, nie o wolność, ale o układ, którego okrągły stół jest dziś jak pieczęć na wyroku. Na wyroku dla prawdy i Polski.

I walka, by ten UKŁAD utrzymać, a jego beneficjenci mogli znów być u władzy, jest dziś na śmierć i życie. Choćby nawet śmierć Polski. A dowodów tego jest aż nadto.

Czy mimo wszystko jest nadzieja, że jednak  ten UKŁAD się rozpadnie?

Chcę ją mieć, mimo wszystko.

Bo chciałabym, aby tamte emocje sprzed 30 lat, które wciąż są we mnie, znalazły wreszcie oparcie na prawdzie i sprawiedliwości, a nie na przekonującej roli Szczepkowskiej.


Dla tych, którzy chcą sobie przypomnieć, co pisała łódzka prasa dzień po częściowo wolnych wyborach, zamieszczam skan artykułu “Wybieraliśmy z nadzieją” z “Dziennika Łódzkiego”, wydanie z 5 czerwca 1989 r.

Może ktoś się w tym tekście odnajdzie?

4 czerwca 1989 r.

Autor: Filovera Septima

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, pisarz, blogerka. Po prostu Filovera Septima.