Dlaczego nie czujemy się szczęśliwi?

Choroba, długi, zdrada, bieda, brak pracy czy samotność – to zupełnie zrozumiałe powody, by nie czuć się szczęśliwym, a wręcz czuć się nieszczęśliwym. A jednak często jest tak, że żaden z tych powodów w naszym życiu nie występuje. Wręcz przeciwnie. A jednak nie czujemy się szczęśliwi.

Obiektywnie patrząc, do garnka mamy co włożyć, a nawet więcej niż co. Pracę mamy zupełnie niezłą, rodzina też jest i nawet przyjaciele są, mąż/żona nie zdradza, a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo.

A jednak czegoś nam brak, i to tak bardzo, że czujemy się wręcz nieszczęśliwi i złorzeczymy losowi i narzekamy, jak to nam jest źle, ciężko i co to za życie.

Dlaczego?

I to jest trudne pytanie i jeszcze trudniejsza odpowiedź. A jednak zaryzykuję i podam jeden z – moim zdaniem – niezwykle ważnych powodów.

Czujemy się nieszczęśliwi, bo oczekujemy więcej, niż jesteśmy w stanie doświadczyć całym/całą sobą tak, aby się nasycić. Jesteśmy jak ten worek bez dna, jak dziurawe wiadro albo sito. I mamy w sobie taki rodzaj łakomstwa, które z jednej strony nas gna, by starać się wciąż o więcej, z drugiej cały czas podsyca niezaspokojenie.

To jest jak uzależnienie. Bo gonimy za spełnieniem, nie wiedząc, że już jesteśmy pełni, lecz zupełnie wewnętrznie nieuporządkowani. I w rzeczywistości czujemy się jak śmietnik, w którym jest tyle wszystkiego, tylko już niepotrzebne.

Tylko uporządkowanie, umiejętność oceny, co rzeczywiście jest dla mnie dobre, a co tylko mnie zaśmieca, pozwala na cieszenie się z tego, co mam, i daje przestrzeń dla nowych marzeń i radości, gdy one się spełniają.

Piszę o tym, bo kilka dni temu miałam w poradni przedziwne spotkanie, moim zdaniem z niezwykłą pacjentką, która znalazła się w sytuacji, w której miała pełne prawo czuć się nieszczęśliwą, a jednak…

Przeczytajcie więc historię “Tak uśmiechają się anioły.

Ja o tym spotkaniu ciągle myślę…

A Ty, czy jesteś szczęśliwa/y? I za czym tak gonisz?