Łódzka bitwa o in vitro. Akt drugi właśnie się rozgrywa

Bitwa o in vitro

To dziś, na sesji budżetowej sejmiku, rozegra się akt drugi bitwy o to, czy program in vitro będzie nadal finansowany przez marszałka z budżetu województwa.

Teraz, gdy piszę te słowa, przed urzędem właśnie trwa protest przeciwko cofnięciu finansowania programu, zorganizowany przez lewicową, a nawet lewacką Inicjatywę Polską oraz znaną z proaborcyjnych i ideologicznie liberalno-lewackich przekonań organizację „Dziewuchy Dziewuchom” (eh, dziouchy – chciałaby się zawołać – co wy robita?).

Ale muszę przyznać, że marszałek województwa Grzegorze Schreiber wykonał wczoraj dobry ruch i jest przed protestującymi krok do przodu.

Mianowicie zorganizował konferencję prasową, na której poinformował, że przekaże z budżetu sejmiku milion złotych na leczenie niepłodności w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, a kolejne dwa miliony szpital otrzyma od ministra zdrowia, także z inicjatywy marszałka.

To dobry ruch, bowiem in vitro samo w sobie niepłodności nie leczy, natomiast jak pokazują badania naukowe, aż 80-90 proc. par mających problem z płodnością może zajść w ciążę bez wspomagania in vitro, tylko – albo aż – dzięki temu, że będzie poddanych szczegółowej i kompleksowej diagnostyce, a następnie leczeniu.

O tym profesjonalnie mówił na wczorajszej konferencji prof. Krzysztof Szaflik, kierownik Kliniki Ginekologii, Rozrodczości i Terapii Płodu oraz Kliniki Diagnostyki i Leczenia Niepłodności ICZMP, wskazując, że leczenie niepłodności wymaga ścisłej współpracy lekarzy wielu specjalności związanych z medycyną rozrodu: andrologów, genetyków, endokrynologów, immunologów, ginekologów.

Powiedział też znamienną rzecz, że lekarze, którzy realizują program in vitro, zwracają uwagę właśnie na niedodiagnozowanie pacjentek, a w zasadzie par, i twierdzą, że w wielu przypadkach in vitro jest po prostu niepotrzebne. I właśnie na profesjonalną i pełną diagnostykę jest nastawiony łódzki program leczenia niepłodności, jaki został zapoczątkowany w „Matce Polce” w 2019 r.

Jak na razie wzięły w nim udział 402 pary, 38 zaszło w ciążę, a nawet są już urodzone dzieci. Jednym z nich jest mały Antoś, który wraz ze szczęśliwymi rodzicami także wziął udział we wczorajszej konferencji i skradł całe show :-).

Antoś ma teraz 8 tygodni. Jego mama, pani Karolina o możliwości leczenia niepłodności w Matce Polce dowiedziała się od koleżanki, gdy po pół roku starań nie mogła zajść w ciążę i zaczęła szukać pomocy. W „Matce Polce” ona, jak i jej mąż, zostali poddani pełnej diagnostyce, bo zasadą jest, że bada się parę. I okazało się, że problem zdrowotny, jaki ujawniono, można leczyć. I tak w marcu ubiegłego roku pani Karolina zaszła w ciążę, czego efekty było wczoraj widać :-). Całej rodzinie życzę szczęścia i zdrowia oczywiście.

A wracając do bitwy, jak wspomniałam marszałek zrobił wczoraj duży krok do przodu (i wcale nie stał nad przepaścią :-), bo jak powiedział:

„Przekazując Matce Polce pieniądze, chcemy pokazać, jak można leczyć niepłodność, tę dotykającą wiele par chorobę cywilizacyjną, i efektywnie wydawać środki”.

Zadowolenia z tego faktu nie krył dyrektor ICZMP prof. Maciej Banach, mówiąc:

„Teraz, dzięki dodatkowym środkom, nie mamy żadnych wątpliwości, że będziemy mogli w stu procentach zrealizować program i pomóc jeszcze wielu parom”.

No cóż, nie wszyscy jednak są zadowoleni, o czym świadczy dzisiejszy protest, mający podgrzać atmosferę dyskusji na sejmiku o tym, czy finansować in vitro z publicznych pieniędzy czy nie.

Oj, będzie się działo, o czym wkrótce.

Bitwa trwa.

Autor: Filovera Septima

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, pisarz, blogerka. Po prostu Filovera Septima.