Poetycka reklama staropolskiego zielnika

Poetycka reklama staropolskiego zielnika

Jeśli sądzicie, że reklama promująca książki i zachęcająca do ich zakupu jest wymysłem czasów współczesnych, to jesteście w błędzie. Ale kiedy zaczęła się rozwijać?

W zasadzie wtedy, gdy upowszechnił się druk, czyli od II połowy XV w. Od tego momentu wymagające dużego nakładu pracy i czasu manuskrypty zaczęły być wypierane przez książki drukowane, wydawane już w setkach, a potem tysiącach egzemplarzy.

A skoro tak, to pojawili się też wydawcy i księgarze, którym oczywiście zależało na szybkiej sprzedaży ksiąg.

A jak wiadomo – reklama dźwignią handlu.

Co ciekawe, dotyczyło to także dzieł, które dziś moglibyśmy nazwać kompendiami medycznymi lub poradnikami. Do tej kategorii zaliczyć można m.in. staropolskie zielniki, będące zbiorem informacji o roślinach leczniczych – ich budowie, właściwościach i zastosowaniu nie tylko w terapii, ale w ogóle w gospodarstwie domowym.

Jednym z nich jest “Zielnik” autorstwa Szymona Syreńskiego (1540-1611), inaczej Syreniusza, który był lekarzem, botanikiem i profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego.

„Zielnik”, który ukazał się w 1613 r. w nakładzie ok. 1000 egzemplarzy, był niezwykle ceniony i często używany w szlacheckich domach oraz w aptekach, jako poradnik zielarstwa.

Nie była to zwykła książka, ale księga licząca aż 1584 stron, zawierająca zarówno tekst, jak i ryciny wykonane metodą drzeworytniczą, której cena wynosiła ok. 5,5 złp. Za dwie takie księgi można było kupić wówczas wołu, czyli należała do zdecydowanie drogich dzieł. 

Co więc zrobił wydawca księgi, by nakład sprzedać? (Tak na marginesie warto wspomnieć, że historia jej wydania sama w sobie stanowi bardzo ciekawą opowieść, do której wrócimy przy innej okazji). Oczywiście zrobił to, co należało, czyli umieścił w “Zielniku” tekst reklamowy, mający zachęcić do jego nabycia.

Ale nie był nie jakiś zwykły slogan, lecz – jak przystało na tamte czasy – tekst poetycki! Był nim wiersz Jana Achacego Kmity pt. „Do Czytelnika”, polecający „Zielnik” tym, którzy pragną ratować swe zdrowie.

A oto on w całej okazałości:

„Kogo natura słaba o łoże uderzy, na kogo się śmierć blada rękoma zamierzy,
Komu gorączka siarką pali członki drogie;
Kogo powódź zalewa i wnętrzności topi, komu krew zepsowana koralami twarz skropi;
Kogo złotem niebieska tęcza ufarbuje, kogo zbytek i słodka swawola napsuje;

Najdziesz tu swe lekarstwo, najdziesz tu ochłodę, czym żołądek, czym znowu odnowisz urodę.
Tylko w nadzieje tych ziół nie psuj zdrowia marnie, bo za jedną chorobą siłać się ich wgarnie!
A jako z żelaza rdzę z trudnością wprawi, tak się też kto raz skazi, nie tu rychło naprawi
A tak, jeśli chcesz zdrów być, póki nici Kloto nie urznie, miej tę księgę za przedniejsze złoto!

Bo kto masz za co, ratuj zdrowia ułomnego,
Tedy wieku dopędzisz Orła stoletniego!”

I jak tu było nie kupić “Zielnika” Syreniusza, który – jak obiecywała reklama – dawał nadzieję na dożycie stu lat!?

Trzeba było i to koniecznie.


(fot. Jedna z kart “Zielnika” Syreniusza)

Autor: Filovera Septima

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, pisarz, blogerka. Po prostu Filovera Septima.