Poetyckie poniedziałki: filiżanka, kawa i nie tylko

Mogłabym narzekać, że nie lubię poniedziałków, bo… i tutaj wymienić całą listę mniej lub bardziej rozsądnych powodów. A jednak w ramach wprowadzania zmian w swoim życiu (no, niestety, wciąż z niewielkimi sukcesami), będę poniedziałki zaczynać inaczej. Poetycko. Dziś “Kawa” i “Filiżanka”. I nie tylko…

Lubię pisać wiersze o rzeczach prostych i codziennych. Patrzeć na ich niezwykłość właśnie w tej swojej zwyczajnej egzystencji. Codziennie przecież korzystamy z naczyń do picia, codziennie pijemy nasz ulubiony napój: jedni herbatę, inni natomiast kawę. I zwykle przechodzimy nad tym do porządku – ot, taki miły rytuał.

Dlatego dziś, przy dość smętnym, jeśli chodzi o pogodę, listopadowym poniedziałku, proponuję Wam poczuć smak kawy i kruchość porcelanowej filiżanki, poprzez poezję.

Zacznijmy od “Filiżanki”

Filiżanka

Ciało w biel porcelany zaklęte

otwiera całą swą kruchą duszę,

oczekując gorącego wypełnienia

napojem, po którym świat poruszysz

tak lekko – jakby od niechcenia.

 

Sięgnij więc po zmysłów swoich nasycenie,

a twoja dłoń niech do uszka się skłania,

bo to ja – filiżanka twoja – pełna oczekiwania,

na smak wilgotnych ust twoich,

na brzegu tańczących – jak na pokuszenie.

 

A teraz czas na “Kawę”

Kawa

W gorącej Afryce smak owocu dojrzewa,

by soku czernią wypełnić biel porcelany,

co w swe dłonie obejmiesz – taki pokonany

trudem dnia codziennego.

 

Więc kroplami kilkoma pobudzisz swe ciało

i ku mnie wyruszysz, myślą rześką i śmiałą,

i serce otworzysz, i obudzisz duszę –

nim ja ku tobie wyruszę.

A Wy, czy dostrzegacie poezję w rzeczach codziennych?

____________

Oba wiersze pochodzą z mojego tomiku “Życie niedokończone”, Wydawnictwo Marpress.