Szpital św. Ducha w tarapatach

Powiat rawski – położony przy wschodniej granicy województwa łódzkiego, niecałe 49 tys. mieszkańców, z czego jedna trzecia mieszka w stolicy powiatu – Rawie Mazowieckiej. Miasto położone jest nad Rawką i w klinie tworzonym przez drogi krajowe S8 i S72. Pomiędzy nimi, wśród drzew i dość spokojnej okolicy znajduje się Szpital św. Ducha, placówka z ponad 600-letnią historią i ogromnymi problemami.

O szpitalu św. Ducha w Rawie mówi się od dawna. Długi, zły stan techniczno-sanitarny szpitala, brak środków na modernizację. Oto sytuacja wyjściowa sprzed kilku lat.

Gdy wreszcie staje się ona nie do zniesienia, w powiecie podnosi się larum. Padają pomysły, jak ratować szpital. Lepsze, gorsze, beznadziejne.

Potem restrukturyzacja, wiele restrukturyzacji, pomoc powiatu jednak nie wystarcza, on sam nie ma tyle środków, by wesprzeć szpital i dać mu szansę odbić się od dna zadłużenia i niemocy.

I wreszcie pojawia się – trochę nie wiadomo skąd albo wiadomo, ale to inny temat – światełko w tunelu. Przynajmniej tak myślały władze powiatu rawskiego, kiedy to w 2013 r. wydzierżawiły szpital św. Ducha prywatnej spółce AMG Centrum Medyczne.

Zarząd powiatu mówił: będzie lepiej. Ludzie myśleli: jest nadzieja. A spółka AMG podjęła zobowiązanie: ma nie tylko spłacać długi szpitala, ale i remontować go, nie ograniczając zakresu udzielanych świadczeń.

I w szpitalu znów zaczęła się restrukturyzacja – zmalała liczba łóżek i personelu, ale za to zaczęły remonty. Idzie nowe – myśleli ludzie.

Szpital św. Ducha pod spółkowym zarządem

Jednak już w pierwszym roku umowy dzierżawy pojawiały się problemy. Do opinii publicznej dotarła informacja, że spółka AMG nie wywiązuje się z umowy jak trzeba. Nie płaci na czas czynszu dzierżawnego, tłumacząc to problemami finansowymi i koniecznością inwestowania w szpital. Ale też wystarczająco go nie modernizuje.

Decyzja o dzierżawie od początku budziła wątpliwości niektórych radnych powiatu rawskiego. Ci zaczynają więc zarzuć zarządowi, że przed zawarciem umowy nie sprawdził wystarczająco, czy spółka AMG jest wiarygodna i dysponuje odpowiednim kapitałem, by przejąć rawski szpital.

Zarząd tłumaczy się, że nie można było sprawdzić wiarygodności spółki, gdyż powstała ona zaledwie na kilka miesięcy przed ogłoszeniem przetargu i nie dysponowała żadnym sprawozdaniem finansowym.

No cóż. Trochę to dziwne. Na dodatek kapitał zakładowy spółki stanowił tylko wymagane minimum do jej rejestracji, tj. 5 tys. zł, a zabezpieczenie finansowe wykonania umowy dzierżawy stanowiło poręczenie przez podmioty zewnętrzne w wysokości 4,6 mln zł. W międzyczasie zmiany dotyczą także spółki AMG.

Szpital św. Ducha na równi pochyłej

W 2016 r. spółkę AMG przejęła spółka Dializa, która prowadzi także szpitale w Łasku, Pszczynie, Opatowie i Białogardzie. Przejęcie nie poprawia jednak sytuacji szpitala Św. Ducha. Pomiędzy władzami powiatu a spółką zaczyna się przeciąganie liny, kto winien temu, że „sen o naprawie” nie staje się rzeczywistością.

Na dodatek kontrole NFZ, które mają miejsce w szpitalu św. Ducha, wykazują liczne nieprawidłowości. W szpitalu brakuje leków, a liczba lekarzy, pielęgniarek i położnych jest mniejsza niż wykazana w umowie.

Występują też niezgodności między wyposażeniem w sprzęt i aparaturę medyczną zgłoszoną do umowy a stanem faktycznym, brakuje wymaganych certyfikatów, atestów lub innych dokumentów potwierdzających dopuszczenie aparatury do użytku.

Jak wynika z kontroli, szpital nie zapewnia też całodobowego dostępu do badań USG i tomografii komputerowej. Za mało jest także pielęgniarek na internie, porodówce, na neonatologii, oddziale pediatrycznym i w izbie przyjęć.

Szpital nie zgłasza również zmian w obsadzie kadrowej osób wykonujących zawody medyczne. I płaci NFZ-owi kary. Setki tysięcy zł kar. Na dodatek leczy coraz mniej pacjentów, co powoduje niewykonanie kontraktu. Więc dostaje z NFZ mniej pieniędzy. Znowu tnie koszty. Błędne koło.

Kolejne kontrole w szpitalu św. Ducha

Jesienią ubiegłego roku na prośbę wojewody łódzkiego szpital skontrolowali też konsultanci wojewódzcy. Ich opinie to w przytłaczającej większości wykaz braków, nieprawidłowości i uchybień. Przykład?

W oddziale chorób wewnętrznych na sali intensywnego nadzoru nie ma sprzętu do monitorowania, bo dwa przenośne kardiomonitory są uszkodzone, nie dyżurują tam także lekarze i pielęgniarki – pisze w opinii jeden z nich. Spółka tłumaczy, że stara się to wszytko poprawiać. Atmosfera wokół szpitala gęstnieje.

Nie ze wszystkimi zarzutami zgadza się Małgorzata Leszczyńska. I tłumaczy:

– Byłam menadżerem w czasie, gdy działała spółka. Wiele z tego, co mówiono, było krzywdzące. Moim zdaniem, to była bardziej polityczna sprawa, ktoś chciał coś ugrać, coś wywalczyć. Mówili, że było źle, a nie było tak bardzo źle. Oczywiście, były uchybienia, ale staraliśmy się je naprawiać na tyle, o ile fundusze pozwalały.

W międzyczasie, jakby kłopotów było mało, wydarza się jeszcze tragedia. W styczniu 2017 r. w wypadku samochodowym na trasie S8 w powiecie rawskim ginie poseł Rafał Wójcikowski (Kukiz’15).

Wypadek ten kładzie się cieniem na podstację ratownictwa medycznego w Białej Rawskiej należącej do Szpitala św. Ducha dzierżawionego przez spółkę AMG. Zupełnie jakby jakiś zły duch się na szpital uwziął.

Szpital św. Ducha wraca pod samorządowe skrzydła

Także ten rok nie należy do udanych. Brakuje pieniędzy, remonty nie idą. Pętla problemów się zaciska, aż zarząd powiatu wreszcie pęka i 12 lipca ogłasza: z powodu niewywiązywania się przez spółkę AMG z umowy, wypowiadamy ją w trybie natychmiastowym.

I tak oto placówka po pięciu latach wraca pod samorządowe skrzydła powiatu rawskiego i w struktury działającego wciąż SP ZOZ.

Ale pojawia się problem, stroną kontraktu z NFZ na świadczenia zdrowotne realizowane przez szpital św. Ducha jest spółka AMG, a więc NFZ musi rozwiązać z nią wszystkie umowy. Szpital traci finansowanie z NFZ, działalności jednak nie zaprzestaje, choć ogranicza przyjęcia do przypadków ostrych.

– Dziś głównym wyzwaniem jest odzyskanie kontraktów, ale, co ważne, mimo ich braku, szpital nieprzerwanie prowadzi działalność – uspokaja wówczas starosta rawski Józef Matysiak.

Teraz ruch jest po stronie łódzkiego NFZ. Już 16 lipca zaprasza on szpital do rokowań i ogłasza konkursy ofert, do których szpital, działając już w strukturze rawskiego SPZOZ, może przystąpić.

Praca w szpitalu wre – oferty koniecznie trzeba złożyć w terminie. Menedżer szpitala Małgorzata Leszczyńska jest dobrej myśli, ale też się żali:

– Pacjenci są zdezorientowani, bo poszła informacja, że nie ma już szpitala w Rawie, ale my funkcjonujemy. I zapewnia: – Gdy odzyskamy kontrakty, to ruszamy pełną parą.

Pierwsze umowy szpitalowi udaje się odzyskać już po dwóch tygodniach i od 1 sierpnia oddział chorób wewnętrznych i izba przyjęć mają finansowane z NFZ. Od 1 września szpital ma także finansowanie na oddziały ginekologii i położnictwa, chorób płuc, chirurgii ogólnej oraz pediatrii.

Z poradniami jednak nie jest już tak prosto – tutaj konieczne było ogłoszenie konkursu ofert, a do nich mogą wystartować także inni świadczeniodawcy. A to stanowi obawę, czy budżet szpitala się domknie?

Co dalej ze szpitalem św. Ducha?

Na razie szpital św. Ducha działa, lecz ludzie znów pytają: czy teraz będzie lepiej? Czy szpital przetrwa tę karuzelę zmian?

Ale są też tacy, co stawiają inne, dość odważne pytanie, choć oczywiście nieoficjalnie, bo kampania wyborcza do samorządu już w toku – czy szpital w Rawie jest w ogóle potrzebny? A jeśli tak, to kto powinien być jego właścicielem i za szpital odpowiadać?

I to pytanie dotyka sedna problemu w przypadku szpitali takich jak w Rawie – problemu odpowiedzialności za funkcjonowanie lecznictwa w ramach Polski samorządowej, w której gmina sobie, powiat sobie, samorząd województwa dla siebie.

Gdy na to nałożą się jeszcze instytuty medyczne, szpitale uniwersyteckie, placówki prywatne i każdy wyrywa z systemu, co może, to zostaje ugór i zagubiony pacjent.

Oczywiście jest to spłycenie problemu, gdyż przyczyn jest więcej. Np. długi szpitali, które mimo kolejnych restrukturyzacji ciągną się jak ogon komety, niewątpliwie są nie tylko pokłosiem błędów w zarządzaniu nimi, ale też błędów reformy systemu opieki zdrowotnej, jeszcze tej z 1999 r. i jej grzechu pierworodnego – apriorycznego niedofinansowania służby zdrowia.

Ale nie tylko. Są także wynikiem „rozbicia dzielnicowego” w opiece zdrowotnej, niejasności przepływów osób i kapitału w systemie, wdrażania kolejnych reform, które zamiast naprawić błędy, wywracały do góry nogami to, co było dobre, kreując nowe błędy.

Ale dzieje się coś jeszcze znacznie gorszego – uruchomił się, niszczący w przypadku opieki zdrowotnej, mechanizmu darwinizmu, z tym że nie przetrwa najsilniejszy, ale padną wszyscy. Dlaczego? Bo nikt nie czuje się za to wszystko odpowiedzialny.

A co dalej ze szpitalem św. Ducha? Na razie nikt o jego likwidacji nie mówi, a raczej jest wola ratowania szpitala. – To będzie trudne, ale chcemy zwiększyć jego finansowanie. Myślimy o nowych poradniach specjalistycznych lub pododdziałach – zapewnia menedżer Leszczyńska. – Jeśli środki będą rażąco niskie, to nie wiem, co dalej, ale szukamy rozwiązań. Jesteśmy w trakcie dyskusji o spółce samorządowej, czy coś z tego będzie, nie wiem – wyjaśnia starosta Matysiak. I zapewnia: – Wspieraliśmy, wspieramy i będziemy wspierać szpital.

Tylko czy to wystarczy?

***

Tekst pierwotnie ukazał się w nr 9 “Panaceum”. O szpitalu św. Ducha pisałam też w GPC Dodatek Łódzki: Czy da się uratować szpital św. Ducha? (2017); Wyremontowali oddział szpitala (2018); Wracają badania do szpitala św. Ducha (2018); Szpital św. Ducha znów będzie leczyl na NFZ (2018)

foto: Marian Zubrzycki

Autor: Filovera Septima

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, pisarz, blogerka. Po prostu Filovera Septima.