W parku Helenów już się nie bawią. Łódzkie klimaty #2

Od czasu, kiedy słońce zaczęło nam nie tylko wesoło przyświecać, ale i żar rzucać, najwydatniejszą miejscowością w Łodzi stał się Helenów. Dziwić się temu nie można. Wszakże ten park p. Anstadta, to jedyny dowód, że i nad Łodzią przefruwa niekiedy urok poezji – pisał 127 lat temu autor felietonu „Listki łódzkie” w „Dzienniku Łódzkim”, w wydaniu z 5 czerwca 1892 r.

A były to wówczas czasy świetności tego pierwszego w Łodzi parku prywatnego, a którego – jak pisze M. Piestrzeniewicz w książce „Rozrywki łodzian na przełomie XIX i XX wieku” (Łódź 2010, s. 67):

Dogodne położenie, przepych i zbytek tego miejsca sprawiały, że zarówno w porze letniej, jak i zimowej najbogatsze elity miasta były częstymi gośćmi na helenowskich salonach.

I niewątpliwie elita bawiła się dobrze, albowiem park oferował wiele atrakcji.

Po stawach z przystaniami pływały łódki. W romantycznej grocie – na której zbudowanie sprowadzono podobno skałę wulkaniczną z samych Włoch – można było szeptać ciche wyznania miłości.

Czytaj dalej W parku Helenów już się nie bawią. Łódzkie klimaty #2

Śniadanie na Księżym Młynie. #1 Łódzkie klimaty

Zaczęło się o godz. 13, czyli jak na śniadanie, to raczej późna pora, a trwało do godz. 21, czyli przeciągnęło się na kolację. Ale nie o porę tu chodzi, ale oczywiście o „Śniadanie na Księżym Młynie”, czyli imprezę kulturalną, która zgromadziła fanów sobotnich spacerów po Łodzi.

Spacerów połączonych z dobrą zabawą na ulicznych koncertach, nieśpiesznymi pogawędkami ze znajomymi i nieznajomymi, kawą, herbatą lub piwem wypitymi choćby na leżaku pod chmurką lub drzewem, albo w przytulnych kafejkach, cieszeniem oczu kolorowymi wyrobami lokalnego rzemiosła artystycznego (może nawet ich zakupem, ku radości sprzedawców), a przede wszystkim chłonięciem klimatu dawnej Łodzi.

Łodzi zbudowanej z czerwonej cegły, na której tle wiosenna zieleń liści drzew wydaje się być szczególnie intensywna.

Czytaj dalej Śniadanie na Księżym Młynie. #1 Łódzkie klimaty

Łódzcy narodowcy przeciwko żydowskim roszczeniom

NIE! dla żydowskich roszczeń – pod takim hasłem przed łódzką siedzibą Prawa i Sprawiedliwości odbyła się wczoraj (7 marca) pikieta zorganizowana przez Klub im. Romana Dmowskiego i Akcję Narodową.

Jak tłumaczyli organizatorzy, celem wydarzenia było zaprotestowanie przeciwko bezprawnym, żydowskim roszczeniom majątkowym wobec Polski oraz przeciwko złej w tym zakresie polityce PiS i bierności rządu polskiego, który nie dostrzega problemu.

– Do tego, że jesteśmy tutaj i musimy bronić naszego narodu i naszego państwa przed bezpodstawnymi, żydowskimi roszczeniami majątkowymi wobec Polski, doprowadziła bezalternatywna polityka zagraniczna rządu PiS-u – powiedział Jan Waliszewski z Klubu im. Romana Dmowskiego.

Jak zaznaczył, jeśli polska polityka zagraniczna PiS jest bezwarunkowo antyrosyjska, to w konsekwencji jest bezwarunkowo proamerykańska, co doprowadziło do uchwalenia amerykańskiej ustawy 447, której wykonania Amerykanie zażądali podczas konferencji antyirańskiej w Polsce.

Czytaj dalej Łódzcy narodowcy przeciwko żydowskim roszczeniom

Sentymentalna podróż rogowską wąskotorówką

Drewniane, ale dobrze wyprofilowane pod plecy siedzenia, metalowe półki na bagaże ze sznurkową siatką, żeliwny wywietrznik w suficie, kwadratowe stoliki przy pojedynczych miejscach, ściany w zielonym kolorze – tak wyglądało wnętrze starego wagonu rogowskiej kolejki wąskotorowej, którym jechałam dziś na wycieczkę na trasie z Rogowa do Jeżowa i z powrotem.

Niby nic, a tak wiele, by wyprawa była przednia.

I nie o odległość tu chodzi, bo ta w sumie była niewielka. Nie o czas podróży, który w jedną stronę wyniósł ok. 20 minut, ale o jej klimat. Stary wagon pełen nigdzie niespieszących się ludzi, przemiła obsługa konduktorska, słoneczny dzień, rytmiczny stukot kół i pociągowe kołysanie.

Podróż Rogów-Jeżów to zarazem podróż w przeszłość. Podróż sentymentalna. Gdzieś do czasów dzieciństwa, kiedy podobnym wagonem jechałam z mamą.

Wówczas byłam małą dziewczynką, więc wnętrze wagonu wydawało mi się duże, dziś jestem dorosłą (i wysoką) kobietą, więc zdecydowanie mniejsze i ciaśniejsze, ale przez to przytulne.

I dziś poczułam się jak tamta mała dziewczynka, która poznaje świat, zaciekawiona, co jest za progiem jej własnego domu.

Czytaj dalej Sentymentalna podróż rogowską wąskotorówką

Łódzka bitwa o in vitro. Akt trzeci. Nie ostatni

Więcej pieniędzy na politykę prorodzinną, innowacyjne inwestycje oraz na lokalne projekty realizowane przez małe gminy zapowiedział marszałek województwa łódzkiego Grzegorz Schreiber w ubiegłym tygodniu podczas obrad nad budżetem sejmiku na 2019 rok. I choć budżet to wiele różnych zadań, całą dyskusję i tak zdominowała jedna kwestia – in vitro.

Oczywiście za sprawą lewackiej lewicy, reprezentowanej przez Dariusza Jońskiego z Inicjatywy Polskiej, która, bratając się z organizacją pozarządową pod dziwną nawą „Dziewuchy dziewuchom”, już wcześniej zapowiedziała walkę o utrzymanie finansowania programu in vitro z budżetu wojewódzkiego i tuż przed sesją zorganizowała w tej sprawie konferencję.

Czytaj dalej Łódzka bitwa o in vitro. Akt trzeci. Nie ostatni