Tak uśmiechają się anioły

Dzień zaczął się nerwowo. Po zarwanej nad książką nocy zaspałam i spóźniłam się do pracy. W poradni przed gabinetem siedzieli zapisani na ten dzień pacjenci, z napięciem mnie wyczekując.

Każdy chciał wejść jak najszybciej, każdemu się spieszyło, aż powietrze zgęstniało od zniecierpliwienia.

– Bardzo państwa przepraszam – powiedziałam ze skruchą i rozejrzałam się po korytarzu. Trochę na uboczu stała dobrze starsza pani, drobna, nieco przygarbiona, z mocnymi liniami zmarszczek wokół ust i oczu.

Była pierwsza w kolejce i niezwykle spokojna. Jak źdźbło trwy w bezwietrzny, mglisty, jesienny poranek.

– Zaraz panią poproszę – powiedziałam i weszłam do gabinetu. Szybciutko założyłam mundurek, wyjęłam z torby pieczątkę i stetoskop, włączyłam komputer. Po chwili poprosiłam starszą panią do środka.

Czytaj dalej Tak uśmiechają się anioły

Czas na kilka słów o kulturze słuchania

Dochodziła czternasta. Do gabinetu wszedł trzydziesty tego dnia pacjent. Kobieta, lat około 60, nieco przygarbiona, patrzyła lękliwie to na siedzącego za biurkiem lekarza, to stającą pod ścianą leżankę.
– Proszę, niech pani usiądzie. – Lekarz skinął głową w kierunku krzesła, ledwie omiatając wzrokiem kobietę. Sięgnął po historię choroby – pusta, poza danymi niezbędnymi do identyfikacji chorej, żadnych wpisów. Nowa pacjentka – pomyślał i ledwie zauważalny grymas niezadowolenia przemknął mu przez twarz. Był już zmęczony, a będzie musiał zebrać dokładnie cały wywiad, zbadać, a za drzwiami czeka jeszcze z dziesięciu chorych. Westchnął.
– Co pani dolega? – Padło rutynowe pytanie. W gabinecie nastała cisza. Chora niespokojnie poruszyła się na krześle i znowu spojrzała na leżankę. – Słucham, co pani dolega? – Lekarz powtórzył pytanie z naciskiem na „słucham”, pochylając się nieco w kierunku pacjentki, by
zachęcić ją do mówienia. Czas uciekał.

Czytaj dalej Czas na kilka słów o kulturze słuchania