Kobieta i róże. Z życzeniami dla pisarzy

Pisać każdy może. Tak. Ale czy dzięki temu jest się pisarzem? Słownik Języka Polskiego definiuje pisarza jako tego, kto pisze – zwłaszcza prozą – utwory literackie. Trzymając się ściśle tej definicji, wynika z niej, że wystarczy pisać, a nawet nie trzeba publikować, by zasłużyć na miano pisarza.

To znacząco poszerza krąg tych, których zwiemy pisarzami, a co ciekawe, wskazuje, że całej rzeszy pisarzy w ogóle nie znamy, bo pisują wyłącznie do szuflady. Dlaczego? Z braku odwagi? Braku potrzeby ujawnienia swojej twórczej ekspresji? Braku wiary w swoje siły i talent? A może dlatego, że czekają, aż ktoś ich odkryje? Tylko jak, skoro wszystko, co mają w głowie, chowają po szufladach?

Dlatego dziś, 3 marca, z okazji Międzynarodowego Dnia Pisarzy życzę wszystkim, którzy się tak zowią, twórczej odwagi. Wyjdźcie, pisarze świata, z ciasnych szuflad. Dajcie się przeczytać! A jak kogoś nie przekonała moja zachęta, że może przekona go sam król grozy – Stephen King i jego 17 rad.

A poniżej – wraz z życzeniami i dla Pisarzy, i dla Czytelników, bo bez nich, nie istniejemy – zamieszczam taki oto obrazek malowany słowami pt. “Kobieta i róże”.

Czytaj dalej Kobieta i róże. Z życzeniami dla pisarzy

Płaszcz z ptasich piór

Druga w nocy to niekoniecznie dobra pora, by siedzieć przy komputerze i pisać artykuł. Szczególnie, że dzieje się to notorycznie, mimo wielu prób zmiany tego fatalnego dla zdrowia nawyku.
Ale druga w nocy, przynajmniej dla mnie, to doskonała godzina na myśli skupione wokół tego, co metafizyczne, ulotne, płochliwe i ponadczasowe.

I jedną z nich zapisałam, by nie uleciała przed czasem. Ot, taka sobie refleksja pt. “Płaszcz z ptasich piór” o lęku przed…, no właśnie, jak myślicie, Moi Drodzy, przed czym?

Czytaj dalej Płaszcz z ptasich piór

Czas na kilka słów o kulturze słuchania

Dochodziła czternasta. Do gabinetu wszedł trzydziesty tego dnia pacjent. Kobieta, lat około 60, nieco przygarbiona, patrzyła lękliwie to na siedzącego za biurkiem lekarza, to stającą pod ścianą leżankę.
– Proszę, niech pani usiądzie. – Lekarz skinął głową w kierunku krzesła, ledwie omiatając wzrokiem kobietę. Sięgnął po historię choroby – pusta, poza danymi niezbędnymi do identyfikacji chorej, żadnych wpisów. Nowa pacjentka – pomyślał i ledwie zauważalny grymas niezadowolenia przemknął mu przez twarz. Był już zmęczony, a będzie musiał zebrać dokładnie cały wywiad, zbadać, a za drzwiami czeka jeszcze z dziesięciu chorych. Westchnął.
– Co pani dolega? – Padło rutynowe pytanie. W gabinecie nastała cisza. Chora niespokojnie poruszyła się na krześle i znowu spojrzała na leżankę. – Słucham, co pani dolega? – Lekarz powtórzył pytanie z naciskiem na „słucham”, pochylając się nieco w kierunku pacjentki, by
zachęcić ją do mówienia. Czas uciekał.

Czytaj dalej Czas na kilka słów o kulturze słuchania

Profesjonalnie, na trzeźwo i bez komplikacji

Poezję piszę od zawsze, prozę od kilkunastu lat, tekst, który miał okazję stać się tekstem kabaretowym, napisałam ponad rok temu po raz pierwszy. I jak na razie ostatni.

Ponieważ został odegrany na deskach, a jakże, lekarskiego kabaretu OIL-Bąk, dziś już mogę podzielić się nim na blogu.

Oto on: Czytaj dalej Profesjonalnie, na trzeźwo i bez komplikacji