Powyborcze refleksje, czyli strzeżmy się fałszywej miłości

Kolejne wybory za nami, ale nie o polityce chcę pisać, ale o fałszywym nawróceniu i fałszywej miłości.

Fałszywym nawróceniu i takowej miłości tych, którzy jeszcze do niedawna, dosłownie godziny przed ciszą wyborczą z taką ochotą, werwą, zapamiętaniem i nienawiścią szydzili ze zwykłych Polaków, z wiary, z Kościoła, z Boga. Czego dobitnym przykładem jest Trójmiejski Marsz Równości w Gdańsku, jaki odbył się 25 maja, podczas którego malunek waginy na transparencie symbolizował Najświętszy Sakrament, a odegrana przez uczestników marszu scenka była obrazoburczym naśmiewaniem się z procesji Bożego Ciała i katolików.

Ale nie tylko o tym myślę.

Czytaj dalej Powyborcze refleksje, czyli strzeżmy się fałszywej miłości

Cztery „bez-y”, czyli mentalny komunizm i my u piekła bram

Panie, nie chce się wierzyć, że po tylu latach ta komusza zaraza wciąż nas zatruwa, w dodatku na tęczowo – powiedział pan Janek do współpasażera.  W przedziale nastąpiło lekkie poruszenie. Pan spod okna po prawej wyprostował się, pan z naprzeciwka niedwuznacznie chrząknął, pani obok, ruda (bez podtekstów) wykrzywiła w grymaście niezadowolenia usta. Tylko siedzący przy drzwiach młody chłopak w rurkach w żaden sposób nie zareagował, pewnie dlatego, że miał słuchawki w uszach i słuchał muzy.

Tak, dobrze myślicie, to literacka fikcja, ale tylko w tym znaczeniu, że nie przytaczam fragmentu rzeczywiście zasłyszanej przeze ze mnie w pociągu rozmowy. A jednak nie jest to fikcja. Bo pan Janek, Ziutek czy Staszek, bądź jakikolwiek inny pan, który wypowiedziałby te słowa (i zapewne wypowiada, choć niekoniecznie w pociągu) – mówiąc wprost i po chłopsku (z racji płci powinnam napisać, że po babsku, ale miałoby to jednak inny wydźwięk, więc zostanę przy „po chłopsku”) – prawdę gada.

Czytaj dalej Cztery „bez-y”, czyli mentalny komunizm i my u piekła bram

Polska na L4, czyli lekarze rządzą

Nie jestem święta, choć na 27 lat pracy byłam może z dziesięć dni na zwolnieniu lekarskim. Na dodatek tak się szczęśliwie składa, że nie jestem lekarzem poradnianym, więc próśb o L4 też nie mam.

Nie jestem święta, gdyż rozumiem, że bywają takie chwile w życiu człowieka, kiedy potrzebuje się zwolnienia lekarskiego i idzie do doktora. I albo się ściemnia, licząc, że ten się nie połapie, iż chodzi o kilka dni wolnego, a nie o chorobę, albo mówi się o wprost. I lekarz L4 daje albo nie.

A jednak ta masówka zwolnień lekarskich, z jaką w Polsce mamy do czynienia od kilku miesięcy, wywołuje u mnie pewien dyskomfort.

Po pierwsze wobec faktu, że te wszystkie chorowite grupy zawodowe w sumie nie kryją się z tym, do czego L4 jest im potrzebne, a jednocześnie publicznie “ściemniają”, jak to bardzo są chore.

Czytaj dalej Polska na L4, czyli lekarze rządzą

Jeśli wszedłeś między wrony, musisz (?) krakać jak one

Chodziło o cipkę. A dokładniej o słowo „cipka”, jakiego użyłam w jednym z tłitów, komentując przejście posła Protasiewicza, członka Unii Europejskich Demokratów, do Nowoczesnej.

Ta kuriozalna sytuacja wypożyczenia posła, powiedzmy wprost – kwalifikująca się do miana politycznej prostytucji, zasłużyła nawet na ostrzejszy komentarz, niż tylko ten, na jaki się zdobyłam publicznie (tłit obok).

A jednak komuś mój w sumie dość łagodny, jak na sytuację, komentarz się nie spodobał, bo doniósł na mnie do Izby Lekarskiej, że używam na Twitterze słów wulgarnych, czyli rzeczonej „cipki”, co ponoć nie przystoi lekarzowi. No i jak ten ktoś doniósł, to miałam w izbie malutki dywanik.

Ja wiem, że jestem tylko zwykłym internistą, a nie ginekologiem, więc pewnie na cipkach (szczególnie nowoczesnych) dobrze się nie znam i nie rozróżniam, gdzie kończy się ich przyzwoitość, a zaczyna vulgaris.

Czytaj dalej Jeśli wszedłeś między wrony, musisz (?) krakać jak one

“Wspólne święta” – nie zostawiaj bliskich w szpitalu

“Wspólne Święta” – pod takim hasłem Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi razem z Okręgową Izbą Lekarską w Warszawie prowadzą kampanię społeczną, która ma zwrócić uwagę na problem pozostawiania w szpitalach starszych osób w święta Bożego Narodzenia.

Każdego roku na oddziałach pozostają seniorzy, którzy ze względu na stan zdrowia mogliby zostać wypisani do domu. A nie są wypisywani, gdyż nie ma kto się nimi zająć.

Lekarze przyznają, że problem ten występuje przez cały rok, ale zimą, w okresie Bożego Narodzenia zdecydowanie narasta. Często do szpitala trafiają wówczas starsi czy niepełnosprawni pacjenci z lekkimi problemami zdrowotnymi.

Czytaj dalej “Wspólne święta” – nie zostawiaj bliskich w szpitalu