Upał – wersja poetycka

Upał - wersja poetycka

Rozpuszczam się w tym gorącu. Upał niemożebny. Ciało poszukuje chłodu (szkoda, że mam zbyt małą lodówkę, aby do niej choć na chwilę wejść ;-).

Ponieważ nie może go nigdzie znaleźć – nawet noc nie przynosi wystarczająco wytchnienia – lepi się od potu, chowa w każdym skrawku cienia, jaki napotka na swej drodze i czeka. Tyle ciało.

Umysł ten upał znosi jeszcze gorzej. Tyle planów pisarskich miałam na czerwiec. A tu twórcza pustynia i wszytko pod górkę. Kończący się miesiąc zdominowany został przez trudne sprawy osobiste i gorąc lata.

Dziś więc tylko “Upał”, wersja poetycka. Po skoro już jest tak gorąco, to niech i wiersz odda tę duszną atmosferę. Choć przyznam, że zupełnie inaczej wygląda ona na wsi – jak w wierszu – a inaczej w zabetonowanym mieście.

Na razie zapraszam na zatopienie w poetyckim upale.

upał

 

płot pochylony pod naporem lata

chce się schować w cieniu malw

okna drewnianego domu

mrużą firankami stare oczy

by całkiem nie oślepnąć

 

promienie ciepłem głaszczą kota

który jakże pewny bezruchu południa

spoczywa na środku piaszczystej drogi

 

nawet pszczoła nie wydaje brzęczenia

zatopiwszy się w bursztynowej gęstwinie upału

zboża składają kłosy do modlitwy

czekanie na deszcz trwa


Wiersz pochodzi z mojego tomiku pt. “Przemiany”

Autor: Filovera Septima

Łodzianka, lekarz, dziennikarz, pisarz, blogerka. Po prostu Filovera Septima.