13 grudnia 1981: pamięć i kartka z pamiętnika

O dniu 13 grudnia 1981 roku i stanie wojennym można pisać na różne – poważne i ważne – sposoby. Można pisać naukowo, można publicystycznie i można literacko, a nawet filozoficznie. A jednak niezależnie od sposobu, przede wszystkim powinno się pisać z wolą ukazywania prawdy i bez zakłamywania, kto wówczas był zbrodniarzem, a kto ofiarą

Ktoś jednak powie – w życiu nic nie jest czarno-białe, są tylko odcienie szarości. Ktoś inny doda – po co wciąż do tego wracać, mamy inne czasy. Ktoś rzuci – a bo to wiadomo, jak to naprawdę było? – i machnie ręką. Machnie ręką jeden, drugi, trzeci.

A potem zdziwienie, że kłamstwo przebrane w szaty prawdy wciąż ma się doskonale, zbrodniarze dostępują “wybielenia”, a ofiary są obśmiewane. Bo komuś nie chciało się pamiętać. Komuś innemu pamięć była niewygodna, a jeszcze ktoś inny w kłamstwie ma swój interes, więc chroni go teraz, jak źrenicy oka.

Dlatego o 13 grudnia ’81 trzeba pisać na różne sposoby: naukowo, publicystycznie, literacko, a nawet filozoficznie, byle prawdziwie.

***

Ale o 13 grudnia ’81 można też pisać tak po prostu, zwyczajnie, przywołując np. własne wspomnienia z tamtego dnia. Dnia, który miał być kolejnym zwykłym dniem naszego życia. A nie był. Jak go więc zapamiętaliśmy?

Ja pamiętam go doskonale, choćby dlatego, że niezwykle poruszająca była niedzielna Msza św. w naszej parafii, w Pabianicach, gdzie wówczas mieszkałam, gdy w kościele rozległa się pień “Boże coś Polskę…”, a w górę uniosły się dłonie z palcami złożonymi w V. Szkoda, że dziś tego symbolu tak często używają ci, którzy kłamstwo pielęgnują.

Z tamtego dnia mam też szczególną pamiątkę – notatkę w pamiętniku. Miałam wówczas 16 lat i od 4 lat namiętnie pisałam pamiętniki. I na szczęście nigdy ich nie wyrzucałam. Do tej pory mam je wszystkie. Co prawda nie bardzo nadają się one do upublicznienia 🙂 i oczywiście nie mam zamiaru czynić, ale dla tej jednej kartki, datowej na 13 grudnia 1981 roku, zrobię wyjątek.

Pisałam wówczas tak (przytaczam fragment, całość na zdjęciu):

Cóż tu pisać, chyba tylko tyle, że w Polsce został prowadzony przez generała Wojciecha Jaruzelskiego stan wojenny. Kto wie, czy nie będzie wojny, a wtedy być może zginę, nie dokończę szczęśliwie mego życia, nie przeżyje wymarzonej prawdziwej miłości.

I cóż tu więcej pisać? Myślę też, że wystarczy spojrzeć na kartkę, by tym słowom – może trochę egzaltowanej 16-latki, jak to w tym wieku – nadać odpowiedni kontekst. Ta 16-latka, czyli ja, nie miała żadanych wątpliwości, co skreślić, co podkreślić, a co zaznaczyć wykrzyknikiem.

13 grudnia 1981

Foto: Kartka z mojego pamiętnika

______

A Wy, jakie macie wspomnienia z 13 grudnia 1981 roku?

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątek
0 Obserwujący
 
Najczęstsza reakcja
Najgorętszy watek
2 Komentujący autorzy
WWilczynskiFilovera Septima Najnowszy komenatrz autora
  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
WWilczynski
Gość

Kwestie poruszane przez Autorkę na blogu i podejście do nich idealnie wpisują się w moje zainteresowania , postrzeganie i oceny. Także stan wojenny. Tego nieszczęsnego dnia 13 grudnia, zdziwiony brakiem autobusów pokonałem truchtem i biegiem dystans ponad trzech kilometrów dzielący mój dom od sali sportowej na warszawskich Stegnach. Spoźniłem się na siatkówkę, było kilka minut po dziewiątej, od razu przystąpiłem do gry. Gdzieś po piętnastu minutach, zapytałem: wiecie co to za czołgi stoją na Sobieskiego? Grę przerwano na chwilę i kilka osób na raz zarzuciło mnie informacjami o stanie wojennym. Tylko ja nie wiedziałem, co się stało. Jedną decyzją zabrano nam wolność, czyli to co jest najcenniejsze. Pomny trudnych lat i cierpienia w systemie totalitarnym, w 2019 r. napisałem powieść, która jest przestrogą. Jej akcja toczy się za polską zachodnią granicą podczas stanu… Czytaj więcej »

WWilczynski
Gość

Pani Bogumiło, prosze odczytać Messengera! Albo napisać na w.wilczynski.23@icloud.com, adres email podany na blogu nie działa. Pozdr WW