Kilka słów o kulturze słuchania

Dochodziła czternasta. Do gabinetu wszedł trzydziesty tego dnia pacjent. Kobieta, lat około 60, nieco przygarbiona, patrzyła lękliwie to na siedzącego za biurkiem lekarza, to stającą pod ścianą leżankę.
– Proszę, niech pani usiądzie. – Lekarz skinął głową w kierunku krzesła, ledwie omiatając wzrokiem kobietę. Sięgnął po historię choroby – pusta, poza danymi niezbędnymi do identyfikacji chorej, żadnych wpisów. Nowa pacjentka – pomyślał i ledwie zauważalny grymas niezadowolenia przemknął mu przez twarz. Był już zmęczony, a będzie musiał zebrać dokładnie cały wywiad, zbadać, a za drzwiami czeka jeszcze z dziesięciu chorych. Westchnął.
– Co pani dolega? – Padło rutynowe pytanie. W gabinecie nastała cisza. Chora niespokojnie poruszyła się na krześle i znowu spojrzała na leżankę. – Słucham, co pani dolega? – Lekarz powtórzył pytanie z naciskiem na „słucham”, pochylając się nieco w kierunku pacjentki, by
zachęcić ją do mówienia. Czas uciekał.
– Panie doktorze – zaczęła wreszcie kobieta – mnie tak boli, o tu, w brzuchu. Tu na dole, o tu. – Kobieta położyła prawą dłoń na wyraźnie rysującej się pod swetrem wypukłości i przeciągnęła po niej to w prawo, to w lewo, wykrzywiając przy tym usta w grymasie bólu i zmęczenia.
Lekarz zaczął pytać, a od kiedy jest ten ból, czy jest stale, czy okresowo, a czy ma nudności, aż doszedł do końca „małego Orłowskiego”.
– Proszę się położyć i odkryć brzuch – poprosił lekarz. Kobieta usiadła na brzegu leżanki i spojrzała błagalnie na lekarza.
– Panie doktorze, ale… – wyszeptała i trzymając się kurczowo brzegu swetra, jakby w obawie, że gdy go puści, to zatonie, zaczęła już głośniej opowiadać o swoim życiu. O matce, która już nie żyje, a która była stale chora, o mężu, który zapił się na śmierć, o córce, która dobra jest, ale daleko, bo robi zagraniczną karierę. A ona tu teraz sama została. I lekarz już wiedział, że ta opowieść to nie tylko historia życia pacjentki, ale i jej choroby. I zaczął słuchać. I usłyszał jej ból.
***
Pacjenci mówią do nas codziennie o tym, co im dolega. Mówią na różne sposoby. Urywkami zdań albo przeciwnie – zalewają nas słowami. A my zwykle chcemy, by po prostu odpowiadali na nasze pytania, tak jest szybciej i prościej. Dygresje nas irytują. Szczególnie gdy czas goni, a kolejka za drzwiami się wydłuża.
A potem pacjenci wychodzą z gabinetu i mają poczucie, że wcale nie powiedzieli tego, co chcieli. Wcale nie wyjaśnili, co im dolega, z czym mają problem. Choć recepty dostali, skierowania na badania też, to wracają, by dopowiedzieć swoją historią, która w nich siedzi, a której nie da się streścić w odpowiedziach na rutynowe pytania. A my znowu je zadajemy. Jak na egzaminie. I wystawimy kolejne skierowania na kolejne badania. A pacjent coraz bardziej niezadowolony.
Jak przerwać to błędne koło? Receptą na tę współczesną komunikacyjną bolączkę „kultury niesłuchania” może być medycyna narracyjna.
Można ją określić jako medycynę uprawianą z wykorzystaniem zdolności narracyjnych pomocnych w rozpoznawaniu, przyswajaniu, interpretowaniu oraz przeżywaniu historii choroby pacjenta lub prościej jako praktykę medyczną, która wie, co zrobić z opowieściami pacjenta.
A co z nimi robić? Przede wszystkim uważnie słuchać, by zrozumieć ich znacznie dla ustalenia rozpoznania i leczenia chorego, szczególnie w przypadku chorób przewlekłych. Ale nie tylko. W medycynie narracyjnej niezwykle ważne jest też budowanie więzi pomiędzy lekarzem a pacjentem opartej na kulturze słuchania. Ale to wymaga czasu. Czy go mamy? Czy mamy czas na opowieści naszych pacjentów? Czy mamy czas na zdrowie? Bo czas to właśnie często zdrowie.
 
***
 
PS.
Tekst pierwotnie był adresowany do lekarzy i ukazał się też w “Panaceum”. Ale pomyślałam, dlaczego mają go nie przeczytać także inni, nie tylko moi koledzy po fachu. I myślę, że tu, na tym blogu, jest dla niego dobre miejsce). 

* “Mały Orłowski” to podręcznik do nauki zbierania wywiadu i badania przedmiotowego pacjenta.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
0 Odpowiedzi na wątek
0 Obserwujący
 
Najczęstsza reakcja
Najgorętszy watek
0 Komentujący autorzy
Najnowszy komenatrz autora
  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] zabieg, chemioterapię, a teraz bierze lek, z którym przyszła do mnie po poradę, co […]