Dysmorfofobia – choroba “rozbitego lustra”

Za duży nos, odstające uszy, za małe usta? A może grube uda, obwisłe pośladki, zbyt krótkie nogi? I gorączkowe pytanie: ile będzie kosztować „naprawa” tych wad urody, które spędzają sen z powiek i powodują, że lustro jest najbardziej znienawidzonym przedmiotem? Stop! Zanim wydasz fortunę na operacje plastyczne, pomyśl! Bo może to jest dysmorfofobia.

Jeśli tak, to nie pomoże żaden chirurg plastyczny ani najlepsza kosmetyczka. Problemem nie są niedoskonałości urody, ale postrzeganie siebie jako osoby szczególnie brzydkiej, mimo że nie ma ku temu powodów lub są one nie większe, niż u każdego innego człowieka.

Dysmorfofobia, czyli co?

Przekonanie o posiadaniu jakiegoś defektu urody, którego w rzeczywistości nie ma lub jest niewielki, to zaburzenie psychiczne nazywane zaburzeniem dysmorficznym ciała (Body Dysmorphic Disorder, BDD) lub dysmorfofobią.

Słowo „dysmorfia” pochodzi z języka grec­kiego i oznacza brzydotę, szczególnie twarzy. Po raz pierwszy pojawiło się prawdopodobnie u Herodota, greckiego historyka żyjącego w V w. p.n.Ch., w micie opisującym najbrzydszą dziewczynę w Sparcie.

Autorem psychiatrycznego terminu „dysmorfofobia” jest natomiast włoski psychiatra Enrico Morselli (1852-1929), który w 1886 r. określił nim „różnego rodzaju subiektywne uczucia brzydoty lub poczucie fizycznego defektu, o którym dana osoba myśli, że jest on zauważony przez inne osoby”.

Dysmorfofobia polega na odczuwaniu lęku i smutku wywołanego przekonaniem, że jest się brzydkim. Czasem jest przyczyną tak przytłaczającego cierpienia, że zaburza codzienne funkcjonowanie, powoduje wycofanie się z życia, zaburzenie relacji z bliskimi, trudności w pracy, a nawet myśli i zachowania samobójcze.

Obraz osoby chorej na dysmorfofobię świetnie przybliżyła znawczyni tematu Katharine A. Phillips w książce pt. „The Broken Mirror: Understanding and Treating Body Dysmorphic Disorder”. Jak wskazała, zaburzenie to – metaforycznie nazywane zaburzeniem „rozbitego lustra” – może dotyczyć zarówno kształtów, jak i rozmiarów ciała bądź jego części.

Przyczyny dysmorfofobii są złożone i wciąż niejasne. Badania nad nad nią wskazują, że jedną z nich mogą być zaburzenia pracy mózgu spowodowane np. niedoborem serotoniny, czyli jednego z neuroprzekaźników wpływających na samopoczucie.

Wśród innych przyczyn wymienia się predyspozycję genetyczne, negatywne doświadczenia z dzieciństwa np. odrzucenie, wyśmiewanie, brak wsparcia rodziny, bardzo wysokie wymagania.

Ale ważnym czynnikiem jest też kultura, w której dominuje kult piękności, a posiadanie idealnego ciała stanowi nadrzędną wartość.

Dysmorfofobia – objawy

Zaburzenie dymorficzne ciała, jako zaburzenie psychiatryczne, mieści się pomiędzy grupą zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (OCD) a fobią społeczną. Składają się więc na nie objawy charakterystyczne obu zaburzeń, czyli: obsesyjne myśli, kompulsywne zachowania, wstyd i unikanie kontaktów społecznych.

Według Katharine A. Phillips obawy cierpiących na dysmorfofobię mogą dotyczyć kształtów i rozmiarów całego ciała, ale najbardziej charakterystyczne są te dotyczące twarzy i reszty głowy. Chorzy przejmują się zwykle wyglądem swojej skóry, nosa, włosów, a także oczu, uszu, ust i zębów oraz kształtem głowy lub asymetrią kości policzkowych czy żuchwy. Czasem wielkością kończyn, piersi czy genitaliów.

Osoba cierpiąca na dysmorfofobię jest nadmiernie, wręcz obsesyjnie skoncentrowana na swoim ciele. Zwykle skupia się na jakimś jego fragmencie, który postrzega w sposób zniekształcony. Widzi wyłącznie niedające się zaakceptować „defekty”.

Ponieważ oglądanie własnego, według niej zdeformowanego ciała sprawia jej cierpienie, unika luster. Często też odczuwa lęk przed fotografowaniem się.

Ale bywa też wręcz przeciwnie. Taka osoba może spędzać przed lustrem wiele godzin dziennie, przyglądając się wyimaginowanym defektom i tracąc czas na ich poprawianie, często szkodliwymi wręcz zabiegami „pielęgnacyjnymi”.

Kompulsywnie stara się też zamaskować swoją „brzydotę”, stosując np. mocny makijaż, czy chowając się w obszernych ubraniach, pod kapeluszem, za okularami itd.

Przykładem osoby z dysmorfofobią jest 17-letnia pacjentka opisana w pracy “Urojenia zmiany płci i dysmorfofobia w obrazie klinicznym schizofrenii paranoidalnej – opisy przypadków z 2010 r. autorstwa Małgorzaty Urban, Jolanty Rabe-Jabłońska (Psychiatria Polska 2010, tom XLIV, NR 5, s. 723–733).

Dysmorfofobia a operacje plastyczne

Osoba cierpiąca na dysmorfofobię często dąży do poprawienia swojego ciała poprzez operacje plastyczne. Operacje nigdy jednak nie przynoszą oczekiwanego efektu, czyli zadowolenia z urody, i wkrótce po jednej następują kolejne. Osoby te są zwykle uzależnione od zabiegów chirurgii plastycznej, które wykonywane bez umiaru faktycznie mogą prowadzić do zniekształceń ciała.

Czasem pacjenci niezadowoleni z operacji, grożą swoim lekarzom, a nawet próbują ich zabić. Gregory Chernoff, prywatnie praktykujący chirurg plastyczny i wykładowca na Indiana University School of Medicine (USA), stwierdził w jednym z wywiadów, że zna przypadki lekarzy zamordowanych przez własnych pacjentów cierpiących na dysmorfofobię.

Bardzo trudna jest też relacja osoby chorej na dysmorfofobię z innymi ludźmi, która zwykle jest relacją unikającą i lękliwą. Zapewnienia otoczenia, że nie ma nic odrażającego w jej wyglądzie, przyjmowane są z nieufnością i nie przynoszą ulgi w cierpieniu.

Dysmorfofobia – kto może pomóc?

Dysmorfofobicy powinni szukać pomocy nie u chirurga plastycznego, ale w gabinecie psychologa lub psychiatry. Pacjentom tym powinno się wręcz odmówić zabiegu plastycznego, gdyż nie przyniosą one zmiany w postrzeganiu swojego wyglądu, a problem może się pogłębić.

W leczeniu dysmorfofobii niezbędna jest psychoterapia. Zaleca się terapię poznawczo-behawioralną, w cięższych przypadkach wspartą farmakoterapią lekami z grupy SSRI, tj. inhibitorami wychwytu zwrotnego serotoniny.

Psychoterapia polega m.in. na pracy nad zmianą przekonań na temat swojego wyglądu i innych ludzi, powstrzymaniu rytuałów „maskujących” wyimaginowane defekty lub treningu percepcji nazywanym treningiem lustra. Badania wskazują, że psychoterapia może prowadzić do znacznego zmniejszenia objawów i poprawy jakości życia. Zmniejsza też potrzebę korzystania z zabiegów chirurgii plastycznej.

Dysmorfofobia – jak duży jest to problem?

Ogólnie szacuje się, że objawy dysmorfofobii występują u ok. 0,7–2,3 proc. populacji ogólnej, ale wśród pacjentów gabinetów dermatologicznych już nawet u 12 proc. z nich. Jeszcze częściej u pacjentów chirurgów plastycznych – nawet u 20 proc.

Na dysmorfofobię cierpią zarówno kobiety, których choroba dotyka częściej, jak i mężczyźni. Często zaczyna się we wczesnej młodości.

mężczyzn choroba może przebiegać pod postacią np. dysmorfii mięśniowej, czyli trudnego do zniesienia przekonania o wątłej masie mięśniowej, co powoduje, że spędzają oni wiele czasu na siłowni, a mimo to wciąż są niezadowoleni z wyglądu.

__________

A teraz spójrz w lustro i kimkolwiek jesteś, powiedz sobie – jestem jaki/jaka jestem, jedyny/jedyna w swoim rodzaju i dobrze mi z tym. A rozbite lustro wyrzuć 🙂

 

 

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątek
0 Obserwujący
 
Najczęstsza reakcja
Najgorętszy watek
3 Komentujący autorzy
Minimili.plPoetyckie poniedziałki: zmarszczki, kremy i mądre lustro - PO PROSTU |Filovera SeptimaMyśli potarganej Najnowszy komenatrz autora
  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Myśli potarganej
Gość

Zdecydowanie lubię siebie taką jaka jestem, ale zajęło mi to wiele lat… 🙂

trackback

[…] Też z przymrużeniem oka i absolutnie nieaspirujące do miana wielkiej literatury, tylko dla rozładowania paniki i ewentualnie dla odciągnięcia Was od pomysłu pójścia pod nóż chirurga plastycznego. […]

Minimili.pl
Gość
Minimili.pl

No proszę, na wszystko można znaleźć jakąś naukową nazwę:-) A serio – bardzo ciekawy tekst.