Koleje życia – bagaż, którego nie można się pozbyć

Dworce – miejsca spotkań i rozstań, czekania i doczekania, przesiadek, wysiadek, ucieczek i powrotów. Miejsca, gdzie krzyżują się koleje życia, jego historia niesiona przez podróżnych niczym bagaż, którego nigdy nie można się pozbyć.

Do odjazdu pociągu mam jeszcze godzinę. Idę za zapachem kawy. Wchodzę do dworcowej kafejki, zamawiam dużą czarną, siadam, rozglądam się i myślę.

Że gdzieś tu, przy stoliku, mają szansę spotkać się ona i on, trafić na siebie, przypadkiem. A może nie?

On najpierw jej nie zauważy, zajęty myślami – o czymkolwiek, nieważne. Ona z początku też go nie dostrzeże, wpatrzona w smartfon – uśmiecha się. A może smuci, bo czeka na czyjeś słowo „kocham”, które jednak nie nadchodzi w żadnym esemesie.

Zamiast tego – szturchnięcie. Ktoś nieostrożny przepycha się z wielkim bagażem między stolikami i kawa się rozlewa.

Na jego spodnie i jej spódnicę. A niech to szlag – mówią w myślach oboje. I nagle spoglądają na siebie, jakby usłyszeli swoje wkurzenie.

I teraz ten moment – czy ona się uśmiechnie, a on zaproponuje jej pomoc i też odpowie uśmiechem? Albo widząc plamy poniżej pasa, oboje się roześmieją? A może skrzywią się, źli, że są mokrzy, a tu głos z megafonu zapowiada pociąg?

Jej? Jego? A może ich? Czy po tej “wspólnej”kawie pozostaną sobie obcy? Czy jednak jakimś cudem zostaną przyjaciółmi albo nawet kochankami?

A może będzie jeszcze inaczej? Bo przecież różnie może potoczyć się ta historia, różny jest bagaż…

Na przykład on, to jednak starszy mężczyzna, a cały jego bagaż to dobrze zużyta reklamówka. Właśnie wyszedł z więzienia i wraca do domu, którego po latach odsiadki właściwe już nie ma. Dokądś jednak musi wrócić. Tylko dokąd? Dokąd? Dokąd? – pyta sam siebie w rytm stukotu żeliwnych kół pociągu.

I nie wie, siedzi więc w tej dworcowej kafejce i myśli, dokąd iść…

A teraz ona – dojrzała już, choć wciąż młoda kobieta, wraca, tak zwyczajnie, jak co dzień, z pracy do domu. I już by jechała pociągiem, tylko akurat dziś, co za pech, spóźnił się, więc, mając czas do następnego, wchodzi na kawę. Zamawia, siada przy stoliku i zamyślona spogląda w smartfon. Czeka. Może na czyjeś słowo „kocham”, które jednak nie nadchodzi.

I tak oto – ona i on – siedzą przy stoliku, lecz oboje zamyśleni, nie dostrzegają siebie. Do czasu…

Bo ktoś jednak nieostrożny – a może Anioł Stróż? – szturchnął nim i kawa nagle się wylewa. Na jego stare spodnie i jej całkiem nową garsonkę. A niech to szlag – mówią w myślach oboje, on trochę inaczej, po więziennemu.

I spoglądają na siebie, i… on ją poznaje, ona nie chce jego rozpoznać. I krzyczy w myślach – nigdy! Nie chcę cię więcej widzieć! Nigdy więcej! – przypomina sobie swoje ostatnie słowa sprzed 20 lat, wykrzyczane do ojca, gdy ten szedł do więzienia, bo zabił.

A teraz siedzi tu – Boże, jaki on już stary! – w tej dworcowej kawiarni, siedzi na przeciwko niej, patrzy na nią i milczy.

Lecz w nim też wszystko krzyczy. Jak wtedy, gdy szedł do więzienia. Córciu! Wybacz! – szepcze wreszcie.

Ale ona nie słyszy. Głos z megafonu właśnie zapowiada jej pociąg. A może ich wspólny? Do domu?

I znów – różnie może potoczyć się ta historia i różny może być bagaż…

Ona i on spotkali się – przypadkiem?

Myślę, że nie ma spotkań przypadkowych i bez znaczenia, choćby nawet tych najzwyklejszych, w dworcowej kafejce. Bo każde spotkanie z drugim człowiekiem zostawia w nas jakiś ślad – czasem będzie to przelotna myśl, ale i tak trwalsza niż plama po kawie, czasem zmienimy pociąg, by pojechać jednak w inną stronę.

***

Do odjazdu pociągu mam jeszcze pół godziny. Zamawiam “wiedeńską”. Zanurzam usta w bitej śmietanie, która rozpływa się pod wpływem gorąca czarnego napoju i łagodnie łechcze  ,poje podniebienie. Błogość. Delektuję się nią przez chwilę, by ją zapamiętać.

A potem rozglądam się po kafejce.

Po mojej lewej stronie, nieco w głębi, siedzi mężczyzna w średnim wieku, przy nodze bagaż – szara, niepozorna walizka. Ubrany w koszulę w kratę i kamizelkę, wygląda zwyczajnie. A jednak jest w nim jakaś niezaspokojona łapczywość.

Całkowicie pochłonięty jedzeniem, nie zwraca na nic uwagi. Odgryza wielkie kęsy kanapki i prawie w całości połyka je jeden za drugim, bez chwili wytchnienia. Je, nie dając sobie żadnej szansy posmakować ich. Gdy poczuje sytość pokarmu, czy będzie nasycony każdą z chwil, jaką wraz z kanapką skonsumował? A może po prostu nie jadł nic od dłuższego czasu? Kim jest?

Tuż obok drzwi siedzi dziewczyna w dżinsach i bluzie. Ze wzrokiem utkwionym w ciastku, zjada je metodycznie, kawałek po kawałku. Słodkość nabiera łyżeczką, choć widelczyk leży tuż obok, i wkłada ją do ust, mrużąc przy tym oczy. Każdy kęs przez chwilę trzyma w buzi, a potem popija go herbatą.

Nie spieszy jej się, po prostu je, od czasu do czasu tylko spogląda przed siebie, by potem na chwilę zerknąć na leżący na stoliku telefon. Gdy ten dzwoni, nie odbiera jednak. Nie chce? Dlaczego? Dokąd jedzie? Na co czeka?

W kafejce jest jeszcze kilka innych osób, każda ze swoją historią życia.

A przy jednym ze stolików siedzę ja. Czy mnie też ktoś się przygląda i zastanawia się, kim jestem i jaka jest moja historia?

Wstaję, biorę swój bagaż, idę na peron. Zaraz nadjedzie mój pociąg.

Głos w megafonie, zapowiadający przychodzące i odjeżdżające pociągi, niesie się po peronach zwielokrotniony, zupełnie jakby zapowiadał każdemu z osobna jego drogę. Czasem się one krzyżują. Choćby w dworcowej kafejce.

***

Dworce, to miejsca spotkań i rozstań, czekania i doczekania, przesiadek, wysiadek, ucieczek i powrotów. To miejsca, gdzie spotykają się różne koleje życia, historie, niesione przez podróżnych niczym bagaż, którego nigdy nie można się pozbyć. Spotykają się przypadkiem. A może nie?

_________________

Lubię pociągi i lubię dworce. O moim pociągu do pociągów, a w zasadzie związanych z nim wspomnień, możesz przeczytać trochę tu: Sentymentalna podróż rogowską wąskotorówką. 

Motyw pociągu pojawia się też w mojej literaturze. Szczególnie ważną rolę odegrał w opowiadaniu “Warkocz”, które ukazało się w trzech częściach na blogu. Możesz je znaleźć tu: część 1, część 2część 3 (ostania). Opowiadanie pochodzi z książki “Chimera”.

 

10
Dodaj komentarz

avatar
5 Wątki komentarzy
5 Odpowiedzi na wątek
0 Obserwujący
 
Najczęstsza reakcja
Najgorętszy watek
6 Komentujący autorzy
Filovera SeptimaAtrakcyjne wakacje z dzieckiemIngaPo prostu MAMAMagdalena Najnowszy komenatrz autora
  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość

Pięknie napisane. Zaczytałam się i skłoniłam do refleksji. To prawda i nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale faktycznie, jest wiele miejsc, a dworce w szczególności, gdzie toczą się różne historie. tak jak Pani napisała to miejsce spotkań, rozstań i niekończących się opowieści. Pozdrawiam Ania

Magdalena
Gość

Zawsze zwracam uwagę na ludzi napotkanym w pociagu, w tramwaju. Lubię przyglądać się Ich twarzom, reakcjom. Teraz robię to rzadziej niż kiedyś, bo teraz mam rodzinę i skupiam się głównie na nich…
Samotność, lub bycie samemu daje tyle możliwości by podziwiać świat w inny sposób, i życie, by móc poznać drugiego człowieka.
Mówi się, że Im człowiek starszy tym mądrzejszy, bo ma więcej czasu na przemyślenia, podsumowania. W tym też jest sporo prawdy.

Po prostu MAMA
Gość
Po prostu MAMA

Wybacz, ale nie poczułam tego “pociągu” zwłaszcza w fragmencie o córce i ojcu. Może dlatego, że nie cierpię dworców i przychodzę bezpośrednio na peron kilka minut przed odjazdem pociągu….

Inga
Gość

Przyjemnie się czyta, aż chciałoby się więcej 😉

Atrakcyjne wakacje z dzieckiem
Gość

Dworce mają swój klimat, czekamy na dalszy ciąg