Zaduszki, czyli poezja przemijania

Zaduszki – dzień dziś taki, że o przemijaniu zapomnieć się nie da. Nie da się zepchnąć go na margines życia, bo ono jest życiem, choć prowadzi do śmierci. I leżą ciała w grobach, próchnieją. A jednak gdy odwiedzamy dziś cmentarze i groby naszych bliskich, to czyż nie idziemy do nich, jakby żyli?

Ja tak. Babcia, Dziadek, Wujo, Ciocia, mój Brat, którego nie było mi dane poznać, bo zmarł jeszcze przed moim urodzeniem, Ojciec, Mąż i wielu innych moich bliskich. Wywołuję ich z pamięci żywych, nie martwych, widzę ich twarze, ich sylwetki, ruchy i tak znajome gesty, widzę, co robią – to oczywiście sceny z życia, które przewijają się w mojej głowie jak film.

Choć są blisko, bo w moim sercu, to jeszcze dzieli nas przepaść, symbolicznie zamknięta kamienną płytą nagrobną. Zapalam znicze, stawiam na grobach kwiaty, bo jak tak przyjść do kogoś z pustymi rękoma? Nie da się.

Zerkam w bok. Nad starym już grobem stoi pochylona i zmęczona życiem Kobieta. Robi znak krzyża. Uśmiecha się. Cisza. Proza życia zamienia się w poezję.

Oto ona:

 

zaduszki

stara już kobieta raz do roku

przynosi słońce w chryzantemach

i gwiazdy w zniczu pełnym płomieni

z ostatniego ognia

przy którym on ogrzewał sobie stopy

stara już kobieta

wciąż czuje się jak westalka

uśmiecha się w oczekiwaniu

niedługo znowu zasiądą razem do stołu

 

Cisza…

 

 

8
Dodaj komentarz

avatar
4 Wątki komentarzy
4 Odpowiedzi na wątek
0 Obserwujący
 
Najczęstsza reakcja
Najgorętszy watek
5 Komentujący autorzy
O tym, co się pojawia, kiedy ktoś niknie - Marek Bieńczyk, "Kontener" - PO PROSTU |Magdalena ZlatnerFilovera SeptimaJoanna PachFilovera Septima Najnowszy komenatrz autora
  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena Zlatner
Gość

Spotkania na cmentarzu to idealny moment aby odwiedzić tych, których już nie ma wśród nas, ale też by pomyśleć o naszym aktualnym miejscu w świecie żywych.

Vai Bewitched
Gość

Smutne… Ale prawdziwe. Każdy z nas umrze. Warto pamiętać o zmarłych, nie tylko w ten szczególny dzień.

Pozdrawiam,
VB

Joanna Pach
Gość
Joanna Pach

Póki pamięć o nich żyje, oni żywi będą

trackback

[…] Jest marzec 1989 rok. Buty nadal na talony. A tu umiera nagle mój ukochany Wujo – ojciec chrzestny. Rozpaczam. Także dlatego, że był mi jak ojciec rodzony, którego straciłam dawno […]